poniedziałek, 23 listopada 2015

Spotkanie z Wodnikiem.

Szanowni Państwo, Federacja para-nauk i polski uniwersytet para-naukowy, ogłaszają kolejny wiekopomny sukces para-faktyczny!
Dzięki wieloletniej pracy para-doktor Jadwigi K., oraz jej bezprzykładnemu poświęceniu, mamy dla Państwa jedyny w swoim rodzaju portret Wodnika!
Tak, tak, składamy niniejszym hołd para-doktor Jadwidze, a jej pamięć w stosowanej chwili uczcimy z pewnością minutą ciszy... W chwili obecnej jednakże, najważniejszym naszym zadaniem jest przedstawić Państwu wyniki naszej pracy, którą ja, para-profesor Zenobi Alfons Głowa-Mały, postanowiłem przejąć po wyżej wymienionej pani para-doktor. Oczywiście chciałbym polecić także Państwu naszego malarza, pana
Eugeniusza Paradoksa-Iksińskiego, który choć z początku poddawał w wątpliwość nasze kompetencje, ujrzawszy Wodnika ( i gdy go już ocuciliśmy po nagłym omdleniu ), zgodził się był namalować portret Wodnika wprost z natury. A oto wynik pracy, muszę powiedzieć, wielce zadowalający:


Wodnika spotkała po raz pierwszy para-doktor Jadwiga K., jednakże, niestety, ów stwór, zachęcony prawdopodobnie jej naiwną wiarą w dobroć wszystkich stworzeń Ziemi, porwał ją na oczach zespołu para-naukowego, utopił i zjadł.
W każdym razie, należy się Państwu jeszcze kilka wyjaśnień, dotyczących samego Wodnika.
Wodnik, jak Państwo widzą, jest stworzeniem dość krępej budowy ciała, a nawet, można powiedzieć, grubawym. Ten osobnik jest samcem, widać jednak ponad wszelką wątpliwość - iż mioty tego gatunku muszą być dość liczne, a to sugeruje się poprzez - trzy pary mięśni piersiowych większych i trzy pary sutków. Te same cechy, wraz z takimi - jak pępek - ukazują nam jasno, że należy on do gromady ssaków ziemno - wodnych. Tak, tak, ssaków.
Jest zatem fikcją mitologia, każąca nam wierzyć, iż Wodniki są stworzeniami nadprzyrodzonymi, oraz, że całe życie pędzą pod wodą, czy, iż mają jakieś para-ludzkie domy w wodnych głębinach, a tym bardziej, pałace. Mieszkają Wodniki zazwyczaj w wykrotach pod korzeniami drzew nadwodnych, lub w własnoręcznie wydłubanych jamach, norach, ewentualnie zagłębieniach w ocembrowaniu studni, lub murków sadzawek parkowych. W tym przypadku widzimy Wodnika siedzącego na murku okalającym sadzawkę w zdziczałym parczku,  przed opuszczoną dziesiątki lat temu siedzibą wymarłego niestety rodu szlacheckiego.
Wodniki raczej trudno spotkać, bowiem znają dobrze drapieżny charakter Homo Sapiens i unikają ludzi, jak tylko mogą. Oczywiście nie są bezbronne, ani słabe, a jako drapieżniki nigdy nie pogardzą łatwą zdobyczą.
Są też inteligentne, podobne dzikim z plemion nie znających cywilizacji, choć ich przodkami w prostej linii, były raczej dzikie świnie..., co z kolei domniemywam na podstawie charakterystyki paszczy i uzębienia Wodnika, oraz, niestety, niewidocznego z tego ujęcia, krótkiego kręconego ogonka.
Wodniki stojąc na ziemi mają około 1,5 metra wzrostu, acz, gdy nastroszą rodzaj płetwy grzbietowo głowowej, ich wzrost sięga prawie 1,65 metra. Charakterystyczną zdolnością tego gatunku jest umiejętność odginania głowy pod kątem niemalże 270 stopni, tak, że płynąc pod wodą mogą leżeć zupełnie płasko, z głową w jednej linii z grzbietem, a polując wychylać ją jeszcze bardziej do tyłu i w górę. Gdy trzymał głowę "po ludzku" - jak widzimy na załączonej ilustracji, tę zdolność sugerują liczne fałdy skórne.
Co jeszcze ciekawsze, oto otóż - oczy Wodnika, niezwykle szeroko rozstawione, na dodatek bardzo duże, z pionowymi "kocimi" źrenicami, czerwonymi tęczówkami wypełniającymi niemal całą gałkę oczną, wypukłą, zawsze wilgotną. Posiada kilka powiek, w tym jedna zawsze jest opuszczona - a przypomina cienką błonę, znaną u gatunków na niższym szczeblu rozwoju.
Oczy te, jak chyba tylko u Wodników, wysunięte z oczodołów, otoczone i połączone z czaszką bardzo silnymi mięśniami, są w tym sensie podobne - osadzonym na szypułkach oczom kraba.
Przystosowanie to zapewnia ogromną kontrolę otoczenia, zdarza się wręcz, że wodnik płynąc patrzy jednocześnie w dwóch odwrotnych ( ! ) kierunkach... Bardziej uniwersalne rozwiązanie ewolucyjne - u kręgowców - charakteryzuje wyłącznie kameleony.
Wodniki mimo krępej, nieco grubej sylwetki, mają zaskakująco silne nogi i ramiona, węzły mięśni okładają się inaczej niż u ludzi, dzięki czemu wodnik może wykonać pod wodą odbicie, przerzucające go z prędkością torpedy od brzegu do brzegu niewielkiego zbiornika wodnego!
Na lądzie są nieco niezgrabne, a to przede wszystkim z powodu długich płetw kończyn dolnych, połączonych dość delikatną błoną pławną. Doradzam jednakże daleko idącą ostrożność, ponieważ, jak przekonała się para-doktor Jadwiga, i na lądzie Wodnik potrafi skakać na imponujące odległości, że o szybkości ruchów nie wspomnę... Z tej samej przyczyny mogliśmy się niejako naocznie przekonać, czym żywią się Wodniki, oraz, wysunąć całkiem prawdopodobną hipotezę na temat - czemu tak długo nie udawało nam się spotkać żadnego naocznego świadka... Ba, gdyby nie ochronne stroje para-studentek towarzyszących para-doktor Jadwidze, kto wie, czy dziś moglibyśmy zaprezentować Państwu tak piękny portret Wodnika...
W każdym razie, w diecie Wodników dominuje mięso zwierząt leśnych, płazów, oraz ryb.
Nie mają taż, jak zapewnił nas łamaną polszczyzną sam Wodnik, żadnych naturalnych wrogów, jednak ciągle zerkał był przy tym w mroki zagajnika, zatem dalsze nasze badania będą skierowane na odkrycie zwierzęcia
( niedźwiedzie nie występują w tej okolicy blisko od stulecia ), zdolnego przewyższyć tak doskonale przystosowane stworzenie, jak Wodnik.

Niniejszym kończę nimi-wykład para-naukowy,
z Uszanowaniem,
para-profesor Zenobi Alfons Głowa-Mały.

P.S.

Zapraszam na następny mini wykład, na temat nie tak dawno sportretowanego przez naszego malarza,
przedstawiciela osławionej przykrą historią gatunku "Chupachabras totalus maximus", przed tygodniem ledwie, przywiezionego do nas przez naszego para-kolegę z para-uniwersytetu w Meksyku...