niedziela, 17 stycznia 2016

Powrót do korzeni...

Tak...,
w poprzednim poście sugerowałem, że chcę ten blog zmienić, dodać teksty komentujące aktualne wydarzenia polityczne i społeczne, traktujące o historii Polski i tak dalej...

Jednak, odpuszczę sobie.

Zrobię to nie, ponieważ nie mam nic do powiedzenia, ani, iż brakuje mi pomysłów, po prostu nie mam zamiaru uczestniczyć w tej nieledwie już histerii, wciąż podsycanej i nakręcanej przez polityków i różne środowiska pro dana partia czy światopogląd, gdy każdy, kto ma własne zdanie, i tak jest "na siłę" upychany w określone szufladki, atakowany, tak, ( o paradoksie! ), że wielu fajnych ludzi - w tym ludzi kultury - zaczyna też już się wzajem atakować, rzucać słowami, które mogą pomóc tylko w jednym...
w zaognieniu sytuacji.

Coś, jak by wrzucać w tlący się ledwie las butelki z wódką, każdy tyle na ile go stać..., patrzeć jak płonie i rzucać nowe... Brzmi jak wariactwo? No to proszę pomyśleć, gdy znów weźmiecie się państwo za dyskusje polityczne - obojętnie - w sieci, rodzinie, firmie...

I nie, nie chodzi o brak dyskusji, o to by pozwalać by się działo, co się nam nie podoba..., chodzi mi wyłącznie o formę, sposób, metody i środki do celu.
O każdej sprawie można rozmawiać poważnie i spokojnie, uznając różnice za oczywistość, dochodząc - minimum - do ustalenia granic różnic nie do pogodzenia, ale i - zatem - możliwego kompromisu.
W końcu nie jesteśmy klonami o tym samym genotypie = fenotypie, o tym samym charakterze, poglądach i dążeniach. Możemy się różnić i się różnimy - a realny pluralizm, tolerancja, lub jak kto woli - miłość bliźniego, mam wrażenie, nie polegają na całkowitym podporządkowaniu...
Ale do konsensusu konieczny jest spokój i rozsądek, wyciszenie i analiza, oraz to, co najtrudniejsze obecnie - odrobina zaufania i..., chęci, realnej chęci do zgody, bo mam niestety wrażenie, że wielu ludzi cieszy możliwość dokopania bliźniemu, albo załatwiania interesów politycznych poprzez krzyki i oskarżenia.
Ostatecznie..., jak by nie patrzeć..., taka metoda jest najłatwiejsza i najbardziej widoczna.


Taaak...,

nie jest dobrze, gdy ludzie zacietrzewieni we wzajemnym sporze nie potrafią zauważyć, że zaczyna to istotnie szkodzić nam - już nie tylko w Unii, poza nią, ale tu, na miejscu, nam samym.
Osobiście nie mam kompleksów, myślę, że nie mamy do nich powodów, więc opinie z innych krajów - jeszcze bardziej abstrakcyjne niż wewnętrzne - traktuję jako nieistotne.
Istotne jest jednak, gdy te opinie się utrwalają i zaczynają wpływać bezpośrednio na nasze losy - gospodarczo, ekonomicznie, a w odwecie, wewnątrz kraju, znów, politycznie, społecznie = w ponownie zaognionym konflikcie...

Spór polityczny sporem politycznym, ale..., odrobinę perspektywy, miejcież propocjum, mocium panie i panowie! 
Miejcież proporcjum...



Mam nadzieję ( jako taką ), że w końcu ktoś się zorientuje i znajdzie się ten mądrzejszy, który ustąpi..., wyjmie - ostrożnie - zawleczkę z tego rozdmuchanego do granic balonu, zanim coś pęknie. 

Na razie ustępuję tylko ja...

Dlatego od jutra ( dziś mam do napisania inny tekst ), wznawiam publikacje w tematyce nie-realnej,
nie / możliwej, potencjalnej...
Świat fantastyki, nawet katastroficzny czy o potworkach, zostawia bezpiecznik, którego realia nie zapewniają - w każdej chwili można oderwać się od lektury, zamknąć zakładkę, wyłączyć komp...,

i spokój.

Poza tym. Po prostu lubię pisać.






wtorek, 5 stycznia 2016

Zmiany..., zmiany... zmiany...

Witam.

Opowiadań różnorodnych - fantastycznych, sci-fi "grozy", mam w "szufladzie" kilkadziesiąt i pewnie od czasu do czasu jakieś jeszcze opublikuję, jednak muszę powiedzieć, że cykli "oszczędzę" Państwu, choć pisanie ich przychodzi mi łatwo.
Blog na razie będzie sobie wisiał, co jakiś czas wrzucę pojedyncze, albo podwójnie liczone epizody cykli, pojedyncze teksty, ale obecnie skupiam się na stworzeniu tekstów bardziej prozaicznych, esejów, komentarzy o tym, co teraz i tu..., polityka, historia, te sprawy... Jeszcze nie zdecydowałem, czy je opublikuję, lecz to bardzo prawdopodobne, zatem blog się zmieni, tytuł, zakres publikowanych treści, ogólnie, wszystko.

Najpierw jednak muszę się zająć kwestiami najważniejszymi w moim życiu.

Zatem,
dziękuję za uwagę,
i już nie przeszkadzam w czytaniu,
tu, tak, gdzie indziej,

pozdrawiam.
Paweł T. Galiński.