sobota, 6 lutego 2016

Kolonia cz. 3.

Galaktyka R 445, rok standardowy 23.426, Terytorium Federacji Cloa.
Układ podwójny 4, trzy – niezamieszkałe planety układu i sztuczny satelita,
mieszkańcy – Kolonia rasy Zamamrgol.

14.34 Czasu Standardowego.

Stan Obrony Kolonii Zamamrgolan, po odparciu ataku myśliwców Obcych,
zapis z pierwszej fali Dronów Alarmowych Kolonii:

- Dwa lekkie Krążowniki Floty – uszkodzenia w dopuszczalnych granicach 11% poszycia burtowego, brak osłon siłowych, około 40% zapasów amunicji.
- Dwa Pancerniki Floty z Tarczami skutecznymi na około 60 i 80%
- 4794 Drony Obronne Floty i 12 500 Dronów Obronnych Fortów Obronnych.
- 34 Myśliwce Obronne.
- 10 Fortów Obronnych, uszkodzenia minimalne, osłony czynne na 8 jednostkach.
- Kolonia po bombardowaniu wykazuje sporo uszkodzeń powierzchniowych, większość generatorów pola uszkodzonych, maksymalna czynność do 40% mocy wyjściowej,
- Straty wśród mieszkańców cywilnych – 600 Zamamrgolan, i 130 Ludzi, rannych:
3 458 Zamamrgolan i 12 Ludzi.

Straty bojowe:
- Oficerowie Obrony – poległ honorowo dowódca Floty Obronnej Półkownik Bloom,
trzech podoficerów i załoga, a także dowódcy w stopniu poruczników dwóch lekkich Krążowników Floty ( Porucznik Garvel, oraz Porucznik Zannafag ), wraz z zastępcami
i załogami. Zniszczono 4 Fort Obronny, zginęli wszyscy na pokładzie.
W walce kołowej myśliwców zestrzelono 26 z 60 maszyn Floty Obronnej.

Dane dotyczące Floty Obcych (nie udało się rozpoznać rasy, ani nawiązać kontaktu):
Pierwotny stan Floty Obcych wskazują na dwie rasy lub dwie generacje okrętów:
- „czarne” jednostki w składzie: 6 kosmolotów o tonażu blisko 3 000 000 ton, 20 ciężkich krążowników, oraz 24 krążowniki lekkie pełniące także funkcje lotniskowców;
myśliwce – dotąd użyto trzech fal w pełnym składzie 450 maszyn.
- „srebrne” w liczbie 4 lekkich krążowników, 6 lotniskowców i 400 myśliwców zarejestrowanych w pierwszej fazie ataku.

Dane dotyczące strat Floty Obcych do momentu wysłania Dronów Alarmowych:
- w pierwszej fazie ataku zniszczono wszystkie jednostki należące do klasy „srebrnej”.
- w drugiej fazie pięciu Kosmolotów o największym tonażu, jeden z nich został unicestwiony podczas manewru Przeskoku Taranującego okrętu flagowego Pułkownika Blooma.
strat całkowitych wróg nie poniósł, uszkodzono jedynie generatory pól siłowych trzech z pięciu kosmolotów,
uszkodzenia dwóch z nich rodzą jednak nadzieję na wycofanie ich z dalszego przebiegu działań.
- W Trzeciej fazie bitwy zestrzelono 328 z 450 myśliwców wroga.
- Obcy szykują się do zmasowanego ostrzału pozycji Obronnych, prosimy o Pomoc,
SOS, SOS.

Do zapisu podstawowych danych wraz z załącznikami technicznymi i imiennymi listami ofiar, dołączono zapis z Dronów Obserwacyjnych / skanów laserowych i odczytów radarowych.
 

***********************************************


Galaktyka R 445, rok standardowy 23.426, Terytorium Federacji Cloa.

Lot podprzestrzenny, Kosmolot dowodzenia Akcji Ratunkowej, Bazy Alfa Centauri 3.
Na pokładzie Stratedzy - Władysław Korzenny i Ronny Bloom, oraz Dowódca Floty,
Generał Arkadiusz Walezy, a także Przedstawiciel Floty Ratunkowej rasy Cloa:
Gadak Gavek. Trwa przegląd i analiza taktyczna zapisów z Drona Alarmowego.

Do granicy Układu Podwójnego 4: 10 minut czasu standardowego lotu podprzestrzennego.

15.11 Czasu Standardowego.

„...(…), obraz z Dronów Obserwacyjnych daje szerokie ujęcie sytuacji – pokładowy hologram 5D, wspomaganie podczerwone i równoległe płaskie ekrany energetyczne, ukazujące obraz w odbiciu laserowym i radarowym...

Czas standardowy 13.50
Flota Obronna ostrzeliwana i ostrzeliwująca wroga, cofa się w stronę Fortów pod naporem nieustannie zbliżających się, ogromnych Kosmolotów obcej rasy. Z tego ujęcia bój wygląda niemal jak symulacja na uczelni, jednak patrzący zdają sobie sprawę z sytuacji, nie raz widzieli już bardziej dramatyczne zapisy ostatnich chwil okrętów Floty...
Mimo Tarcz i osłon krążowników, mimo sporej skuteczności ostrzału sprzęgu taktycznego pięciu lekkich Krążowników Floty, Obcy nieustannie prą naprzód, ich straty są minimalne, zaś przewaga bojowa oczywista.

Czas standardowy 14.01
Następuje to, co nieuniknione, ostrzał wroga niszczy jeden z Pancerników, a dwa pozostałe nie mogą w pełni osłonić wszystkich Krążowników Floty. Dwie minuty później padają osłony na jednym, minutę później na drugim z Krążowników, oba, po kolejnej salwie z dział obcych, nikną w gigantycznych eksplozjach uszkodzonych reaktorów... Tymczasem z szyku wypada ledwie pierwszy z Kosmolotów wroga, nawet nie zniszczony, po prostu spowolniony licznymi uszkodzeniami poszycia, cofa się w głąb systemu.
Na przód wysuwa się z szyku Krążownik Dowodzenia Pułkownika Blooma, jest mocno uszkodzony, pola siłowe na wyczerpaniu, sygnatury napędu rosną w oczach, wszyscy wiedzą o co chodzi dowódcy. Następuje Przeskok – okręt dowodzenia niknie z oczu patrzących, następnym co widzimy, jest oślepiająca eksplozja Kosmolotu Wroga...
Dowódca zginął, lecz wywarł odpowiednie wrażenie, Trzy pozostałe Kosmoloty Obcych cofają się z nieskładnym szyku w głąb systemu, pozostałe okręty Floty Obronnej mogą się spokojnie wycofać w obręb pola ostrzału Fortów Obronnych i zająć pozycje na obrzeżach ich formacji, w parach standardowych 
– Pancernik jako osłona taktyczna i Krążownik Floty – dla ochrony krawędzi natarcia. Drony w liczbie 7544 Dronów Floty i 5500 Dronów Fortów Obronnych, rozesłane są by chronić nieosłonięte obszary nad Kolonią, Towarzyszy im 60 Myśliwców Obrony.

Czas standardowy 14.20.
Ledwie zakończono relokację sił Obronnych, do ataku przystępują trzy, następujące tuż po sobie przeloty eskadr Myśliwców Obcych, w rzutach po 150 maszyn. Po pierwszym nalocie tracą ledwie 20 maszyn. Wkrótce zawracają – dwa rzuty po 100 maszyn próbuje oskrzydlić formację Obronną, a 230 myśliwców atakuje od Frontu typując dwa Forty z lewej ( od strony patrzących na zapis ).
Mimo sprzęgu taktycznego, pole ostrzału ustawionych półkoliście fortów jest ograniczone, zatem atak myśliwców wcale skuteczny – Fort 4 ma uszkodzone niemal wszystkie generatory pola,
występują pierwsze rozszczelnienia poszycia. Fort 5 wychodzi niemal bez szwanku, podobnie jak dryfujący z prawej Fort 3 dokonują poważnego uszczuplenia sił wroga – do trzeciego nalotu przystąpi już ledwie 60 myśliwców... Trzeci atak kończy się jednak zniszczeniem Fortu 4, bowiem około 30 myśliwców wroga decyduje się na loty samobójcze...
Myśliwce atakujące z boków, zostały zniszczone kosztem kilku tysięcy Dronów i aż 26 maszyn Myśliwców Obronnych...

Mimo siły ataku straty są stosunkowo niewielkie, zaś liczba maszyn wroga odwołanych w głąb systemu niewielka, być może dlatego następuje chwila wytchnienia dla Obrońców.

Czas standardowy 14.33
Z wszystkich Fortów Obronnych startują setki Dronów Alarmowych...”


Zapis z Drona kończy się, hologram wstrzymuje bieg. 
 

Generał Arkadiusz Walezy patrzy na współpracowników i przedstawiciela rasy Cloa.
- Czy zapis wymaga analiz?
- Właściwie nie, Generale – odpowiada gulgocząc w pancerzu /akwarium - Gadak Gavek – mamy wystarczające siły, by odpędzić wroga atakującego Kolonię, o ile rzecz jasna, będzie tam jeszcze jakaś Kolonia, wróg, jak by nie patrzeć, ma miażdżącą przewagę ognia i nadal, także tonażu swoich jednostek, poza tym, są to bez wyjątku jednostki mobilne. Z poziomu agresywności tego gatunku i ich taktyki wynoszę, że nie pierwszyzna im dokonywać tego typu inwazji, a przestanki w działaniach bojowych mogą wynikać jedynie ze skuteczności Obrony i konieczności modyfikacji planu działań. Tak czy inaczej, za 3 minuty wychodzimy z podprzestrzeni, odlecę zatem na mój okręt flagowy. Proponuję Procedurę Oskrzydlającą, Wasza Flota ruszy pełną prędkością wewnątrz-systemową ku Kolonii, a my postaramy się odciąć im drogę odwrotu...
- Zgoda – odparł Generał – chyba, że panowie Stratedzy mają coś do dodania?
- Nie Generale, nie Dowódco Gadak, wasza propozycja jest dobra, wróg nie zna technologii dronów jak nasze, zatem nie sądzę, by wiedział o zbliżających się posiłkach.
Nadto, nasze możliwości są więcej niż wystarczające, by go pokonać bez strat własnych...
Jeśli mógłbym coś dodać, proponowałbym ostrzelanie przynajmniej jednego z krążowników Obcych działami paraliżującymi elektronikę i organizmy żywe na pokładzie, warto byłoby w ten sposób poznać naszego przeciwnika...
- Dobra myśl - odparł Gadak Gavek.
Generał tylko skinął głową.

Floty Ratunkowe Federacji Ludzi i Cloa właśnie wychodziły z podprzestrzeni... 


************************************ 


Galaktyka R 445, rok standardowy 23.426, Terytorium Federacji Cloa.
Układ podwójny 4, trzy – niezamieszkałe planety układu i sztuczny satelita,
mieszkańcy – Kolonia rasy Zamamrgol.

1000 kilometrów od Sztucznego Satelity – Kolonii rasy Zamamrgol.

Flota Ratunkowa Federacji Ludzi w składzie:
- 16 Kosmolotów rakietowych klasy Tajfun 4, tonaż jednostek 1 450 000 ton,
- 38 ciężkich i 54 lekkie Krążowniki Floty ( kolejno 800 i 300 tys., ton tonażu ),
- 12 lekkich Lotniskowców Floty / po 40 myśliwców na okręt.
Łączny stan Myśliwców: 480 maszyn.

Kosmolot dowodzenia Floty Federacji Ludzi, Mostek.
Na Mostku Dowódca Floty, Generał Arkadiusz Walezy Alarmowego, oraz androidy bojowe XI klasy, zastępujące podoficerów, kierowane łączem laserowym SI X generacji.

Czas Standardowy 15.53

Generał Walezy patrzy w szoku na rabunek wraku Kolonii Zamamrgol.
Przybyli za późno, po obrońcach zostały ledwie trzy dryfujące w przestrzeni wraki Fortów i jednego z Krążownika floty..., nie ma na nich oznak życia.
Oznaki życia Kolonii słabną z minuty na minutę, sygnatury cieplne obcych łatwo odróżnić od sygnatur Zamamrgolan i Ludzi, najwyraźniej trwa bezkompromisowa rzeź cywilnej części Kolonii...

„Niedoczekanie” - myśli generał – „niedoczekanie wasze, pierdolone gnoje – nie zabierzecie stąd nikogo i niczego, nie odleci nawet jeden okręt, wyplenię was jak robaki, jebane szkodniki...”
Rozkazuje SI przekazać na pozostałe pokłady - niemal zautomatyzowanych jednostek klasy Tajfun 4 - by włączyły osłony zakłócające namiary radarowe i laserowe, oraz maskowanie optyczne. Następnie rozkazuje rozstawić się Kosmolotom rakietowym tak, by objąć polem ostrzału wszystkie wielkie kosmoloty wroga i ich krążowniki, lotniskowe każe obstawić i obserwować reszcie Floty, w razie wysłania z nich myśliwców rozkazuje oszczędzać własnych pilotów i ostrzelać wroga z fazerów Krążowników..., gdyby zaś próbowali uciekać, dobrze zamaskowane Krążowniki mają podążać za nimi w bezpiecznej odległości..., atakować tylko, gdyby próbowali zawrócić...
„Tak” - myśli generał - „lotniskowce / lekkie krążowniki pozostawię Cloa, niech mają odrobinę zabawy, a obcy niech zadrżą przed śmiercią na myśl o naszej potędze..., o tym jak głupim było posunięciem atakować naszą Kolonię”...

Kosmoloty rakietowe klasy Tajfun 4 zajęły pozycje i jednocześnie zrzuciły maskowanie elektroniczne... 


*************************************
 

Naaka siedział wygodnie, lekko stroszył kolce okalające głowę, szczerzył zęby w zadowoleniu,
oto pokonał kolejnego wroga, a zdobycz..., ach, oczekiwał nagrody, bezwzględnie, otrzyma Kititr,
albo nawet prawo do drugiej żony, kto wie... Poniósł wprawdzie straty, jednak zapis bitwy będzie wystarczającą rekomendacją, Obcy byli waleczni i nie obliczalni w odwadze, to honor zabijać takich obcych, ale i konieczność, będzie trzeba poszukać reszty kolonii tych stworzeń, nie można odpuścić, byliby bowiem sporym zagrożeniem dla jego Rasy, dla Jego Imperium...
Tak, dlatego kazał zabić wszystkich na satelicie, a na koniec, gdy już zabierze wszystkie cenne dane i materiały, zniszczy samego satelitę..., to powinno skutecznie odstraszyć ich pobratymców.

Z marzeń - wyrwał Naakkę - sygnał alarmu zbliżeniowego, z odległości ledwie 60 km od jego jednostek ujawniło się, jakby wyleciało znikąd, 16 nieznanych jednostek o tonażu ledwie dwakroć mniejszym niż Jego Monitory..., nie miał czasu na myślenie, obcy natychmiast rozpoczęli ostrzał...
Kolejnego szoku doznał, gdy zobaczył liczbę wystrzelonych rakiet, te jednostki zagęszczeniem wyrzutni na burtach musiały przypominać sito! Do tego płynnie obracały się z burty na burtę wystrzeliwując wciąż nowe salwy – w każdej po 400 rakiet, i 400 i 400, dopiero po 4 salwach zaczęły się - z zadziwiającą prędkością - oddalać poza zasięg kontrataku, widać, nie było za nimi innych jednostek! 
Pierwsza fala rakiet dotarła do burt Jego Monitora i innych maszyn Eskadry i poczyniły sporo szkód. Rozkazał wprawdzie kontratakować, rozkazał podnieść osłony bojowe, próbować zejść z linii ataku, ale wszystko za późno!
Druga fala rakiet ostatecznie zdezaktywowała osłony pola siłowego, trzecia podziurawiła Monitor tak, że czwarta...
Naaka nie docenił wroga, ni docen...

Monitor Naakki przestał istnieć w spektakularnej ekspolozji, obok wybuchały właśnie inne Monitory, oraz 12 z 16 Ciężkich Krążowników Eskadry...

Kosmoloty klasy Tajfun 4 okrążyły pozostałe jednostki wroga i selektywnie wybierając cele, jedną salwą unicestwiły wszystkie pozostałe ciężkie Krążownik...


Lookaael – dowódca lekkich krążowników / lotniskowców Eskadry Floty Rookot,
przetarł pysk ze zdumienia, kolce głowy położył po sobie w odruchu rozpaczy i strachu...
Przecież wygrali, wygrali..., a tu nagle okazuje się, że w systemie musiały być ukryte inne siły wroga, być może uśpione, a może była to zasadzka, dziwne wprawdzie, że oddali na zniszczenie tak liczną Kolonię, ale innego wytłumaczenia nie widział...
Jakąż siłą dysponuje wróg, który mógł poświęcić tak wiele, by uczynić ich ociężałymi z radości po wygranej walce...
Lookaael nie próbował wysyłać Myśliwców ani strzelać do dziwnych, jakże zwrotnych jednostek wroga, byli zbyt potężni, trzeba zwiewać – rozkazał więc taktyczny odwrót!
Pierwszy raz w historii Imperium Rookot, Flota bojowa podała tyły...
Owszem, zdegradują go za to, myślał Lookaael, może nawet odbiorą rodzinę, ale lepsze to, niż przestać istnieć!

Okręty Rookot w liczbie 24 lekkich krążowników rozpoczęły lot ku rubieżom układu..., nie zastanowili się nawet, czemu ich wróg zaprzestał ostrzału...


*****************************************
 

Czas standardowy 16.30, 120 tysięcy km od Kolonii rasy Zamamrgol...

Flota Ratunkowa Federacji Cloa, w składzie:
- 30 Kosmolotów rakietowych klasy Mojbon Jalla 2, tonaż jednostek 1 700 000 ton,
- 45 ciężkich Krążowników Floty, tonaż jednostek 950 ton.

Mostek Okrętu dowodzenia Cloa, w wannie bojowej przypięty do uprzęży pływa Dowódca Floty Gadak Gavek.

Gadak Gavek zwrócił się telepatycznie do podoficerów i dowódców okrętów:
- Oto przed nami konieczność spacyfikowania złych istot, które napadły na naszych koalicjantów Zamamrgol i Ludzi. Naszym niezbywalnym obowiązkiem jest stanąć w ich obronie, a choć Generał Walezy zadał już wrogom poważne straty, w naszym interesie leży, by żaden okręt obcych nie wszedł w tunel podprzestrzenny..., dlatego właśnie wpływamy im na strumieniu czasu, i zatrzymamy i zatopimy w Oceanie Kosmosu...
Musimy jednak wziąć jeńców, poznać wroga, zanim podejmiemy kolejne decyzje, zatem rozkazuję zatopić ich ostrzałem energetycznym, porwać okręt na szczycie szyku, a potem wszystko zniszczyć.
- Czy musimy najpierw wszystkich zatopić w śnie szoku, o Panie? - spytał jeden z oficerów dowodzących Kosmolotem klasy Mojbon Jalla 2...
- Tak młodzieńcze – odpowiedział Gadak Gavek – rozumiem Twoje wzburzenie, to straszna rasa, jednak my musimy dochować naszych wartości, nie będziemy zabijać świadomych istot, zatem najpierw ich uśpimy, potem dopiero unicestwimy, odejdą nieświadomi.
- Rozkaz, Panie – rozległy się liczne telepatyczne głosy dowódców...

Okręty Cloa klasy Mojbon Jalla 2 odpaliły łącznie 700 rakiet z głowicami energetycznymi, które rozładowały generatory osłon lekkich krążowników wroga, po czym wystrzeliły z przednich dział energetycznych modulowanymi wiązkami subcząstek, które w mgnieniu oka pozbawiły przytomności wszystkie żywe istoty na pokładach maszyn.
Następnie trzy ciężkie krążowniki Floty Cloa okrążyły pierwszy z okrętów wroga i dokonały abordażu, paraliżując układy statku, wchodząc na pokład i zbierając wszelkie potrzebne dane, oraz nieprzytomnych obcych, po czym zamknęły pomosty abordażowe i odleciały na bezpieczną odległość.

Dwadzieścia cztery silne rozbłyski, zakończyły istnienie okrętów i załóg obcych...
Nikt nie pozostał, by ostrzec siły Imperium Rookot...

Okręty połączonych Flot Ratunkowych Ludzi i Cloa powróciły do zniszczonej Kolonii, ewakuowały pozostałych przy życiu ( 120 tysięcy Zamamrgolan, i 1430 Ludzi ), następnie okrążyły satelitę i rozpoczęły metodyczny ostrzał gigantycznego wraku.
Najmniejszy ślad nie mógł pozostać dla ewentualnych posiłków, wysłanych na poszukiwanie właśnie pokonanego oddziału wroga...

Koniec.

P.S.

Temat rozwinął się tak, że można by zbudować niezłą powieść SF i szczerze mówiąc, muszę nad tym poważnie pomyśleć..., ale to przyszłość, na razie, z rozlicznych powodów, przerywam wrzucanie nowych tekstów, wrócę - z innymi tematami - w drugiej połowie lutego...







piątek, 5 lutego 2016

Kolonia cz. 2

Galaktyka R 445, rok standardowy 23.426, Terytorium Federacji Cloa.
Układ podwójny 4, trzy – niezamieszkałe planety układu i sztuczny satelita,
mieszkańcy – Kolonia rasy Zamamrgol.

Lekki Krążownik dowodzenia Flotą Obronną Kolonii rasy Zamamrgol.
Tonaż 300 tysięcy ton, załoga: 40 Ludzi, 3 Zamamrgolan, wbudowana SI 5 klasy,
oraz 300 androidów typu humanoidalnego.

13.11 Czasu Standardowego.

Pułkownik Bloom niecierpliwił się. Wiedział, że drony alarmowe rozwijają ledwie 1/2 prędkości 
światła, a choć są zdolne do podróży w podprzestrzeni, pierwsze posiłki dotrą najwcześniej 
za dwie godziny, ostatnie zaś najprędzej za tydzień...
Jednak nigdy wcześniej nie musiał utrzymywać wielogodzinnego napięcia V Poziomu Obronnego. 
Ba, nawet nie słyszał o takiej sytuacji.
Uaktywnione implanty załogi i androidów dostarczały setki informacji na minutę,
SI dokonywała wszelkich inspekcji napędu i sekcji bojowych okrętów, skanery laserowe
biły w przestrzeń... Taki nadmiar informacji był dobry w czasie walki, lecz po ponad dwóch 
godzinach oczekiwania, tylko denerwował...

Sygnał Zbliżeniowy zadziałał na załogę, jakby nagle oblano ich lodowatą wodą.
A jednak, obcy...
Implanty rozsiane po organizmach Ludzi natychmiast wstrzyknęły w mięśnie odpowiednie 
wspomagacze, aktywowały nadprodukcję adrenaliny, a kombinezony bojowe podłączały  
wszystkie sekcje współpracy z fotelami obsługi dział i wyrzutni rakiet...

Pułkownik wysłał telepatyczny przekaz do podoficerów – „sprawdźcie odczyty kamer
i satelitów wysokich orbit” - już po paru sekundach, na wyświetlaczach hełmu bojowego
pojawił się obraz. A właściwie niewiele się pojawiło. 
Przez chwilę miał kłopot z odbiorem sprzecznych danych. Lasery skanujące i radary 
dawały obraz sygnatur bojowych ponad 50 okrętów kilku różnych klas, w tym 6 ogromnych 
jednostek, których nie miał jak nazwać – w każdym razie, każdy miał tonaż 10 razy większy 
niż jego krążownik, i ponad 4-krotnie większy, niż pojedynczy Fort Obronny... 
Poza tym, rozpoznawał jedynie sygnatury zbliżone do krążowników, lecz ponad 20 należałoby 
do klasy, co najmniej Ciężkich Krążowników Floty, o tonażu porównywalnym 
z Fortami Obrony...
Najgorszym zaskoczeniem był jednak kolor większości jednostek wroga – były właściwie 
niewidzialne w przestrzeni kosmicznej, dodatkowo nadlatywały z takiego kierunku, by ich nie 
oświetlały systemowe słońca... Ten dysonans poznawczy, sprzeczność w komunikatach, 
kosztował go kilka cennych sekund, zrozumiał też natychmiast - jak przerażająca musiała 
być bitwa z wrogiem, gdyby nie mieli namiaru laserowego i opierali się wyłącznie na odczytach
klas energetycznych napędów... 
Wyłączył odczyt optyczny, wzmocnił za to skan laserowy.
Na korzyść Floty Obronnej Federacji wpływało niewiele, sądząc z odczytów drona alarmowego 
z Patrolowca - wróg przy takiej przewadze tonażu i liczbie okrętów - miogromną przewagę
siły ognia, zapewne nierozpoznane jednostki były lotniskowcami, co także oznaczało setki,
jeśli nie tysiące jednostek..., ale..., sądząc z szyku bojowego, najwyraźniej nie posiadali sprzęgu 
taktycznego, zatem będzie można koncentrować ostrzał na pojedyncze jednostki, 
gdy jednocześnie działa fazerów i plazmowe, drony i eskadry myśliwców odegrają rolę 
skoordynowanej obrony...
Niewielka pociecha, ale jego zadaniem było przede wszystkim opóźnić atak wroga na właśnie
przemieszczane Forty Obrony, ostatnią redutę chroniącą Kolonię. Najbardziej zadziwiał 
go rozmiarfloty przeciwnika, oznaczał, że nie mieli do czynienia z małą cywilizacją rzędu
jednego lub kilku układów słonecznych. Być może w końcu, po tylu tysiącach lat eksploracji 
kosmosu, Federacja trafiła na inną wielorasową, rozbudowaną strukturę społeczną..., 
jednak na pewno nie była to struktura przyjazna poznawaniu nowych cywilizacji...
Rozmyślał dalej, jednak jednocześnie zadziałały odruchy płynące z wieloletniego szkolenia
i doświadczenia bojowego – nie zapominał wydać telepatycznych rozkazów wysunięcia
się przed Forty, obrócenia wszystkich 8 okrętów na prawą burtę z wskazaniem na pancerniki...
Zastosował Procedurę 12, którą – o ile miał dobre informacje, Federacja musiała zastosować 
dotąd tylko raz... 
Pancerniki wysunęły się o kilkadziesiąt kilometrów przed Krążowniki i aktywowały pola siłowe. 
Już dawno porzucono stosowanie potężnych pancerzy dla tej klasy okrętów, stawiając
na rozbudowę ich pól siłowych. Obecna VII generacja pancerników była tonażem
porównywalna z lekkimi krążownikami, jednak niemal 1/3 tonażu stanowiły generatory pola,
chroniącego nie tylko statki, ale i najbliższą okolicę, z możliwością sterowania układem pól
w przestrzeni, w ścisłym związku z sprzęgiem taktycznym uzbrojenia taktycznego
Krążowników Floty...
Teraz, pancerniki aktywując pola siłowe skierowały je tak, by wytworzyć szerokie tarcze 
od strony nadlatującego wroga i z boków formacji obronnej.
Utworzyli tym samym szyk znacznie szerszy niż wynikałoby z ich możliwości
( liczby jednostek ), a przestrzenie pomiędzy tarczami niemal całkowicie wypełniały
pola skutecznego ostrzału dział i wyrzutni Krążowników.
Z kolei eskadry Myśliwców Obrony zajęły miejsce na tyłach, mając za zadanie chronić rufy
i napędy okrętów...
Wszystko zajęło jego załogom ledwie 3 minuty i i tak ledwo zdążyli...

SI zameldowała o wykryciu fali myśliwców wroga, ponad 400 sztuk, które półkolistą
formacją zaatakowały zarówno od strony tarcz, jak i próbując dotrzeć do ruf okrętów.
Poruszony liczbą małych jednostek, natychmiast wydał rozkaz odpalenia wszystkich
dronów obronnych, ich łączna liczba przekraczała 10 tysięcy... 
2 tysiące skierował pod sprzęg taktyczny Myśliwców Obrony, kolejne skierował tak, 
by chroniły formację z dołu i od góry...
Nie miał zresztą żadnego wyboru, obcy mieli zbyt potężną flotę by można było zastosować
jakieś prostsze, standardowe rozwiązania..., a za plecami była tylko jedna linia obrony
nieruchomych fortów w liczbie zbyt małej, by mogły realnie ochronić Kolonię...
Jeśli posiłki nie przybędą w przewidywalnym czasie...

*

Naaka, dowódca eskadry Rookot, zaraz po wyjściu z podprzestrzeni połączył się 
z dowódcą Floty Zwiadowczej i zasyczał:
- Atakuj Grob, atakuj myśliwcami, wyślij wszystkie!
- Ależ Panie, wszystkie?
- Atakuj, bo was zestrzelę!
- Tak Panie – wężowy dowódca Zwiadu wydał rozkaz – to straszne – pomyślał – tyle 
ofiar..., nie ma już po co wracać do swoich, musi położyć tu głowę...
- Panie – dodał pospiesznie, widząc, że Naaka zamierza przerwać połączenie.
- Panie – pozwólcie mi zginąć z honorem i zaatakować wroga moimi okrętami 
w pierwszej linii!
Naaka przez chwilę z lekkim niedowierzaniem przyglądał się dowódcy Zwiadu, 
po czym skinął głową i bez słowa wyłączył się. Przyjął to wyjście z sytuacji, uznał, 
że dobrze się złożyło lepiej by ta niższa rasa jako pierwsza wysondowała możliwości 
i słabości taktyki obronnej obcych...
Włączył video wewnętrzne Eskadry i krzyknął:
- Wężowi polecą przodem, my lecimy tuż za nimi, gotujcie wszystkie wyrzutnie, 
gdy wężowi zginą, nie damy wrogowi ani chwili wytchnienia!

Flota Zwiadu, uszczuplona po pierwszym starciu z wrogiem, liczyła obecnie 400 
myśliwców lecących przodem, 6 lotniskowców o pustych hangarach – okrętów 
tak ażurowych, że samodzielnie niezdatnych do walki, oraz 4 lekkie krążowniki.
Lotniskowce postanowił wykorzystać do próby staranowania obcych jednostek
i jednocześnie osłonić nimi atak swoich krążowników. Wydał odpowiednie rozkazy.
Szyk ataku podzielił na cztery etapy – najpierw wroga zaatakują myśliwce – ich 
zadaniem będzie zdiagnozować pełnię możliwości szyku obronnego obcych, w drugiej
 fali leciało 6 podzielonych na 3 pary lotniskowców, za nimi trzy Krążowniki, na końcu
 ostatni – okręt dowodzenia, którym kieruje osobiście i skieruje go w najsłabszy 
punkt obrony obcych...

**

Pułkownik Bloom patrzył spokojnie na atak obcych, lasery myśliwców nie czyniły żadnej
szkody Tarczom Pancerników..., rozumiał też, że dobrze widoczne też optycznie jednostki,
mają za zadanie wysondować jego szyk i znaleźć słabe punkty...
Postanowił nie dać im tej przyjemności...
Kierując się do podoficerów na Mostku i Dowódców pozostałych Krążowników, wydał
polecenia:
- „Strzelajcie rakietami dwustopniowymi prosto w pary okrętów za falą myśliwców,
gdy je zniszczycie - strzelajcie do okrętów drugiej linii, nie mają prawa zbliżyć się
do Tarcz siłowych!”
Następnie przejął kontrolę nad Dronami Obronnymi i skierował ostrzał tysiąca z nich
na nadlatujące myśliwce..., ostrzela je tyle razy z takiej odległości, że nie ma szans,
by któryś przetrwał..., a utrata jednego tysiąca dronów nie robiła wielkiej różnicy
w starciu z większymi jednostkami, musiał się jednak liczyć z tym, że czarne okręty
obcych też w części mogą być lotniskowcami...

 ***
Dowódca Fortów Obronnych dzięki dobrze zamaskowanym Dronom Obserwacyjnym,
oglądał starcie niemal w czasie rzeczywistym...
Podziwiał Ludzi, Pierwszą Rasę Federacji, którzy choć niegdyś, u progu współpracy,
przychodzili jako przepotężni agresorzy, dziś, bez wahania ryzykowali życiem dla ich rasy...
Podziwiał też szyk bojowy jakże nielicznej Floty Obronnej, a to, jak Pułkownik poradził
sobie z pierwszą falą ataku... Zamlaskał z zadowoleniem...

 
****

Myśliwce nieskutecznie ostrzeliwujące Tarczę i osłony Krążowników, nagle zaczęły 
zmieniać się w kule ognia, oczywiście fazery i działa plazmowe generowały energie 
niewidoczne w próżni, atem nikt nie wiedział, że został namierzony, póki nie było 
za późno. W normalnej walce kołowej myśliwiec przeciw myśliwcowi można było 
manewrować, unikać namierzenia, jednak w tym przypadku, śmierć nadchodziła 
znikąd... Oczywiście piloci wiedzieli, że to nie żadna magia, a jakieś małe jednostki, 
być może miny lub drony, jednak musiały być bardzo małe, bowiem ich skanery 
nie były  w stanie namierzyć źródła ostrzału..., po prostu ginęli..., co gorsza, tuż 
obok nich, zaczęły przelatywać ogromne rakiety wroga w zastraszającej liczbie,
 już samo manewrowanie by uniknąć zderzeń  z rakietami było tak trudne, 
że nie zwrócili uwagi na fakt, iż między momentami przelotu rakiet i ostrzału 
z nieznanych niewielkich jednostek mijała zawsze niemal minuta... 

*****

Po dziesięciu salwach z 1000 dronów, które po przegrzaniu systemów same również
implodowały, po 6 salwach rakiet dwustopniowych z wszystkich pięciu lekkich
Krążowników Floty, gdy rozproszyły się gazy i fragmenty zniszczonych jednostek...,
pomiędzy Flotą Obronną, a Czarnymi okrętami obcych, pozostały tylko trzy zniszczone,
podziurawione jak sito wraki krążowników i około 30 myśliwców, których piloci
najprawdopodobniej ciągle jeszcze próbowali dziwnymi manewrami unikać salw
z dział plazmowych, nieistniejących dronów...

******

Naaka, obserwujący wydarzenia z pokładu flagowego Monitora Eskadry zmarszczył 
pysk, zazgrzytał zębami i nastroszył kolce okalające głowę niczym korona...
Czuł złość, pogardę i podziw jednocześnie.
Złość na wężowych, że zginęli nie osiągnąwszy żadnego efektu,
pogardę wobec ich marnego dowódcy,
oraz podziw dla nieznanych obcych, którzy jakże sprytnie, a zarazem skutecznie 
okazali swoje możliwości..., a były to możliwości niemałe. 
Lecz obaw nie miał żadnych Naaka, doświadczony Porucznik Armii Rookot, 
nie, wiedział, że z posiadaną przewagą tonażu i uzbrojenia zniszczy tych bezczelnych 
obcych, pokona ich forty i zdobędzie sztucznego satelitę, który najwyraźniej pełnił 
rolę Kolonii, to tylko kwestia czasu...
Włączył połączenie video i zaczął wydawać rozkazy:
- Pięć Monitorów szykiem taranującym ku wrogom start! Strzelać ze wszystkiego.
Gdy cofając się dotrą do linii Fortów, musimy przeciążyć ich pola siłowe. 
Gdy osiągniecie to, Monitory mają się cofnąć. Następne zaatakują myśliwce 
Eskadry - w trzech falach po 150 maszyn. 
Celem jest dezorientacja i możliwe jak największe uszkodzenia Sztucznego Satelity
 poza strefą obrony fortów i jednostek mobilnych obcych. Potem zaatakują Krążowniki,
 prowadząc ogień ciągły, do momentu wyczerpania rakiet. A potem...,
potem zobaczymy...” - tu mordę wykrzywił mu straszliwy uśmiech..., nie liczył, żeby 
było jakieś potem, przynajmniej, poza fazą zbierania jeńców i poboru łupów...

Flota Rookot ruszyła do ataku.

(…)

C.D.N.








czwartek, 4 lutego 2016

Kolonia, cz. 1.

Galaktyka R 445, rok standardowy 23.426, Terytorium Federacji Cloa.
Układ podwójny 4, trzy – niezamieszkałe planety układu i sztuczny satelita,
mieszkańcy – Kolonia rasy Zamamrgol.

Fort obronny 11 – siedziba dowodzenia Floty Kolonii rasy Zamamrgol.
Tonaż 800 tys. ton, załoga: 700 androidów zamamrgoidalnych, 
200 androidów humanoidalnych, 30 Zamamrgolan, 62 Ludzi, 
oraz dowódca eskadr Myśliwców Ochrony, rasy Gaaok.
Mostek dowodzenia.

11.05 Czasu Standardowego.

Na Mostku Fortu Obronnego 11 zebrali się dowódcy Floty Obronnej Kolonii – w tym:
Człowiek, Radek Bloom, Pułkownik Floty – dowódca eskadry 5 lekkich krążowników i 3 pancerników Floty Federacji; 
Zamamrgolanin, Agrak Gev – dowódca czasu wojny, w stopniu Kapitana Floty, zarządzający 14 Fortami obrony Kolonii; 
Przedstawiciel rządu Kolonii Garak Vot; 
Dowódca eskadr Myśliwców Ochrony ( 60 jednostek podzielonych na 5/12-osobowych eskadr ), przedstawiciel rasy Gaaok - Radaaan.
- Zacznijmy – jakie dokładnie informacje zawierały drony alarmowe z Patrolowca Floty? - spytał Agarak Gev.
- Cóż, Dowódco – odezwał się pułkownik Bloom – Patrolowiec został zaatakowany podczas przelotu między pierwszą, a drugą planetą układu. Siły wroga są nieznane, jednak z pewnością nie jest to jeden okręt, dowódca Patrolowca przypuszczał, że raczej eskadra zwiadowcza, lub niewielki oddział sondujący możliwości obronne tego systemu. Mają myśliwce, od razu powiem, że informacje o ich manewrach są imponujące...
Tak tak, proszę się krzywo nie uśmiechać Panie Radaan, nie ma się z czego śmiać, ich myśliwce są mniejsze, nie mają osłon i są gorzej uzbrojone niż wasze, ale ich osiągi manewrowe i prędkość, niewiele ustępują waszym. No i jest ich sporo, tylko do momentu wysłania dronów, SI Patrolowca zarejestrowała ich 600!
Co ważniejsze, zdaje się, że ich Flota nie posiada ani dział plazmowych, ani rakiet dwustopniowych, nie zdołali też zareagować na Przeskok, z drugiej strony, opanowali już wytwarzanie głowic z antymaterią...
- Z której rasy pochodzą ci zuchwalcy!? - zakrzyknął skrzekliwie Garak Vot.
- Nie wiemy, SI Patrolowca nie rozpoznała ani sygnatur okrętów, ani innych cech, pozwalających rozpoznać wroga, zatem albo to jakaś nowa technologia z Rubieży, albo mamy do czynienia z nieznaną nam rasą obcych. Osobiście stawiam na to drugie.
- Nieznaną... - zamyślił się Dowódca Agrak Gev – ile mamy czasu, jak sądzisz, Pułkowniku?
- Nie wiem, jeśli zaatakują, mogą to zrobić w każdej chwili, dlatego moje jednostki natychmiast po przechwyceniu drona rozpoczęły głębokie skanowanie przestrzeni wokół Kolonii.
- Minęło kilka godzin, może odpuścili, albo jeszcze nas nie wykryli – zasugerował Garak Vot.
- Możliwe – powiedział Pułkownik Bloom – lecz równie dobrze mogą się przegrupowywać, lub oczekiwać na posiłki..., nie możemy zaniedbać niczego do momentu nadejścia naszych posiłków z Baz Floty w galaktyce, a wiemy, że Patrolowiec wysłał dorny alarmowe do wszystkich czterech.
Gdy nikt się nie odezwał, kontynuował - proponuję III stopień Obronny dla fortów i myśliwców, moje okręty pozostaną na V stopniu do czasu przybycia posiłków.
- Zgoda - odpowiedzieli niemal synchronicznie przedstawiciele rasy Zamamrgol. 
Dowódca eskadr jedynie skinął głową... Jego rasa wywodziła się z drapieżnych istot latających i nigdy dotąd nie spotkali rasy zdolnej dorównać im w walce myśliwców. Nawet bardzo odważnym Ziemianom było daleko do ich możliwości i jedynie przytłaczająca przewaga liczebna i tonażowa Federacji, skłoniła jego ziomków do wstąpienia w zastępy Floty Federacji... Łatwo zatem zrozumieć, jak zszokowały go słowa Pułkownika - przecież nawet najlepiej uzbrojone i osłaniane myśliwce, nie sprostają dziesięciokrotnej przewadze, równie zwrotnego przeciwnika...

Narada była zakończona.

*

Moook, generał Armii, zwrócił kolczasty łeb na posłannika Floty Zwiadowczej, wyszczerzył rzędy zachodzących na siebie kłów i warknął z nieskrywaną niechęcią:
- Zatem zawiedliście? Utraciliście aż trzecią część okrętów, w tym monitor dowodzenia!
- Panie... – odpowiedział pokornie Zwiadowca, przedstawiciel wężo-podobnej rasy Lees.
- Panie – kontynuował – nie spodziewaliśmy się, ta rasa musi mieć duże doświadczenie bojowe, byli świetnie uzbrojeni, słyszeliście już przecież o Federacji międzygalaktycznej, z naszych danych wynika, że...
- Nie pieprzcie mi tu farmazonów Zwiadowco, czy w tym układzie są jakieś zamieszkałe planety, pytam?
- Nie, Panie, ale...
- Co, co ale?
- Wysondowaliśmy obecność sztucznego satelity wokół trzeciej planety i przyczółki na niej, wzdłuż pasa równikowego. Sygnatury są nieznane, nie wiemy nic o tej technologii, poza tym, że wokół krążą też jednostki podobne tej, która zniszczyła monitor dowodzenia...
- Jaki tonaż?
- Satelita przypomina księżyc systemowy średniej wielkości, sygnatury otaczających go fortów i jednostek ruchomych są całkiem imponujące...
- Tak jak Planet Centralnych?
- Nie, nie Panie, ale jak na niezamieszkały system...
- Sądzisz, Zwiadowco, że to wskazuje na potężna rasę..., naprawdę dajesz wiarę plotkom o tej Federacji? Ja nie, ja wymagam dowodów! Zatem dam wam posiłki – standardową eskadrę bojową,
mój porucznik będzie wam dowodził, uderzycie na tego satelitę, zachowacie w odwodzie jedynie jeden lekki krążownik zwiadowczy, ma siedzieć cicho i na pełnych osłonach, w razie niepowodzenia misji, w co jednak nie wierzę... ( Zwiadowca skurczył się odruchowo ), w razie niepowiedzenia,
ma przeczekać wszelkie zagrożenia, a potem wrócić tutaj. Zrozumiałeś?
- Tak Panie.
- Dobrze, możesz odejść!

**

Wkrótce na rubieżach układu kolonizowanego przez Zamamrgolan otworzył się tunel podprzestrzenny. Okręty były dziwne, wydłużone, pokryte jakby bąblami, całkiem czarne, matowe, pochłaniające większość światła z otoczenia. Dołączyły do nich mniej liczne i mniejsze - równie wydłużone - srebrno szarawe jednostki, z motywami wężopodobnych istot na burtach... Łącznie okrętów było ponad 50. 

 C.D.N. 








środa, 3 lutego 2016

Atak!

Dziś prezentuję wstęp do mini cyklu w stylistyce military-SF, dość popularnego 
na Zachodzie, u nas chyba ciut mniej. To przeróbka opowiadania, które napisałem jakieś 26 lat temu, jeszcze w zeszycie szkolnym... Przeróbka znacząca, właściwe, zachowałem tylko "szkielet" narracyjny i zmyślone nazwy. 

Zatem, zapraszam do lektury:

ATAK!

Galaktyka R 445, rok standardowy 23.426, Terytorium Federacji Cloa.
Układ podwójny 4, trzy – niezamieszkałe planety układu i sztuczny satelita,
mieszkańcy – Kolonia rasy Zamamrgol.
Patrolowiec ZOB ( lekki krążownik Floty, tonaż 300 tys. ton ), załoga 54 Ludzi,
4 Zamamrgolan, wbudowana SI 4 klasy, oraz 150 androidów typu humanoidalnego.

05.44 Czasu Standardowego.

W bioniczny, pozbawiony marzeń sen załogi, wdarł się nagle sygnał alarmu zbliżeniowego.
SI wszczęła procedurę II stopnia, podnosząc osłony siłowe klasy C, uzbrajając 1/5 fazerów
dziobowych i górnych wyrzutni burtowych.
Ledwie 15 sekund od sygnału, wręgi statku przeszyły pierwsze wstrząsy wywołane wrogim ostrzałem. Minutę później SI zameldowała dowódcy, o przebiciu osłon i zniszczeniu jednej z sekcji rakietowych, na szczęście jeszcze nie uzbrojonej, po czym na jego rozkaz, ustanowiła V stopień zagrożenia, podnosząc pełną siłę osłon siłowych, oraz aktywizując całe uzbrojenie Patrolowca. Załoga - już na nogach - ubierana przez automaty w kombinezony bojowe, czekała na telepatyczne rozkazy dowódcy...

Kapitan Ratker, w pełnym stopniu Porucznika Floty, klął pod nosem.
Obwiniał się o uśpienie długich skanów przestrzennych, standardowo wykonywanych przez SI na czas przelotu między niezamieszkałymi planetami układu, taki błąd, choć zasadniczo nic go nie tłumaczyło, sam sobie wyjaśniał jedynie rutyną wyrobioną 50-cioma już - bezpiecznymi przelotami w tej okolicy.

Ubierany i dozbrajany, usłyszał sygnał zbliżeniowy 4 stopnia. Natychmiast aktywizował wszystkie implanty i wydał SI rozkaz wycofania na perymetr ostrzału fazerami i głowicami dwu-stopniowymi. Po namyśle zwrócił się do SI o ustawienie statku prawą burtą do wroga, oraz do androidów - by natychmiast zajęły fotele bojowe sekcji rakietowych i rozpoczęły kontratak z wszystkiego czym dysponowali, wyłączając - na razie - fazery i działa plazmowe ( nie było sensu ujawniać nieznanemu wrogowi wszystkich rodzajów pokładowego uzbrojenia ).

Lekkie drgania przebiegły okręt, gdy androidy rozpoczęły ostrzał.
Z tak niewielkiej odległości, nie mieli wprawdzie szans na przechwycenie obcych rakiet, a lasery obcych wciąż osłabiały osłony Patrolowca.
Było jedynie kwestią minut, gdy osłony zaczną padać, a Patrolowiec, wkrótce po tym, zmieni się w kupę złomu. Jedyne, na co mogli liczyć, to, że tamci nie są przygotowani na skalę uzbrojenia Patrolowca, lub, że SI zdoła odpowiednio szybko wynieść ich poza skuteczny zasięg rażenia obcych rakiet.

Dzięki magnetycznym butom i stabilizatorom kombinezon wygłuszał realną moc wstrząsów wywołanych walką, pozwalając zachować równowagę i szybkość ruchów. Dzięki temu, Kapitan mógł dotrzeć do Mostka w kilkanaście sekund i równie sprawnie zająć fotel dowodzenia.
Natychmiast ocenił sytuację, a była ona niewesoła.
40% osłon padło, SI przekierowywała moc do tych, które bezpośrednio narażone były na ostrzał.
Niestety, obcy dysponowali i myśliwcami, a te właśnie zbliżały się w zasięg skutecznego ostrzału drugiej burty i rufy okrętu...
Jeśli dotrą tam...
Nie myśląc dłużej, Kapitan aktywizował drony obronne.
Blisko tysiąc niewielkich, liczących około trzech metrów średnicy dronów, oderwało się od górnej powierzchni krążownika i ruszyło naprzeciw myśliwcom. Na szczęście były to drony III klasy, wyposażone w mini SI zdolne do samodzielnego manewrowania i wyboru celów, wyposażone w sprzęg taktyczny i silniejsze działa plazmowe, pozwalające oddać aż 10 strzałów, zanim taki dron przegrzewał się i eksplodował..., co zresztą też miało swój cel – zakłócało bowiem elektroniczne namiary z wrogich jednostek.

Obcych myśliwców było ponad 200, zatem i jednostka, lub..., jednostki wroga - choć wciąż nierozpoznane przez SI i dobrze zakamuflowane polem siłowym - musiały mieć sporą przewagę tonażu nad Patrolowcem...
Niemniej, zawierzając przewadze liczebnej dronów i kontroli podoficerów, Kapitan skierował uwagę na główny front walki. Osłony trzymały już tylko na 50%, lecz właśnie przekroczyli skuteczny zasięg ostrzału rakietowego, a androidy samodzielnie aktywowały ostrzał rakietami dwu-stopniwymi.
Rozkazał SI podać dokładne namiary skutecznych ( trafionych raczej ), miejsc dotychczasowego ostrzału dokonanego przez jego okręt i na chwilę zamarł,
zszokowany...
Albo wrogowie mieli okręt o tonażu stokroć przekraczającym to, czym on dysponował, albo w tym miejscu kryła się spora flota - co najmniej kilkunastu okrętów podobnej klasy - jak jego Patrolowiec...
 Z szoku wyrwał go komunikat SI – do statku zbliża się druga fala myśliwców, tym razem licząca blisko 400 maszyn... Odruchowo zwrócił się do podoficerów o informację. Odetchnął nieco, gdy poinformowano go, że pierwsza fala została powstrzymana, jednak jednocześnie zasmuciło, że uczyniono to za cenę blisko połowy dronów - obce myśliwce były niezwykle zwrotne, do tego zaskakująco szybkie.
Patrolowce nie były jednak wyposażane tak samo, jak regularne jednostki Floty, zatem nie miał zapasu dronów, te, które przetrwały, musiały wystarczyć. Rozkazał natychmiastowy atak pozostałych dronów. Zwrócił się też telepatycznie do 10 wolnych na razie członków załogi, by natychmiast wykonali dwa zadania – po pierwsze trzeba było aktywizować fotele sterujące ostrzałem energetycznym i skierować je wyłącznie na ostrzał myśliwców, po drugie natychmiast trzeba rozesłać wszystkie ( 150 ) drony alarmowe, zarówno do pobliskiej Kolonii, jak i do najbliższych baz Floty. Jeśli obcy nie należeli do znanych dotąd ras ( na co wskazywało milczenie SI w tej kwestii ), mogli też nie być odpowiednio skuteczni w przechwytywaniu bardzo szybkich ( ich silniki zajmowały niemal 70% tonażu ), dronów alarmowych...

Kapitan Ratker nie miał już złudzeń - nie ma wielkich szans na przetrwanie - ale Flota i Kolonia muszą być poinformowane o zagrożeniu!

Ledwie 10 sekund po rozpoczęciu ostrzału obcych z pomocą dział plazmowych i fazerów - poczuł kolejne, sygnalizujące odpalenie dronów alarmowych.
Nie miał jednak czasu na zastanowienie - po następnych 10 sekundach IS zameldowała o pogoni.

Teraz, gdy obcy – słusznie oceniwszy, że atakowani użyli już wszystkich rodzajów dostępnego im uzbrojenia – postanowili zmniejszyć dzielący ich dystans, by znów mieć przewagę w ostrzale Patrolowca, a jego okręt nie mógł przyspieszyć nie tracąc mocy dla osłon, cóż, pozostawało tylko drogo oddać skórę.
Już poprzednio, analizy SI sugerowały poważne uszkodzenie osłon na jednym z okrętów obcych, zatem skierował ostrzał rakietowy wyłącznie na ten cel – drugi okręt we wrogim szyku.
Minutę i 24 sekundy później mógł z satysfakcją obejrzeć rozbłysk nuklearny, który towarzyszył eksplozji obcego statku, oraz nagłe przegrupowanie, i spowolnienie pościgu.
Korzystając z zamieszania i chwilowego przestanku w ostrzale jego okrętu, uznał, iż przyszedł czas na zmiany – nakazał odwrócenie okrętu lewą burtą ku wrogom, przerzucenie androidów do foteli dowodzenia ostrzałem po tamtej stronie i wznowienie ataku wszystkimi typami uzbrojenia - tym razem - ku pierwszemu okrętowi z obcej flotylli. Sprawdził też stan walk z myśliwcami wroga i z smutnym zadowoleniem stwierdził, że zadane przez nich zniszczenia są niewielkie, na pewno sporo mniejsze, niż po prawej burcie.., gdzie w ziało już kilka poważnych dziur i szczelin w kadłubie, a ostrzał prowadzić mogło ledwie około 58% pierwotnego stanu wyrzutni.

Zwrot na lewą burtę został zakończony, a ostrzał gwałtownie wzrósł..., obopólny, bo i obcy zdążyli przeorganizować szyk...
Niestety, teraz na szpicy floty wrogich okrętów leciało coś, odpowiadające klasie, tonażowi i uzbrojeniu połączonej eskadrze dziesięciu takich okrętów, jak jego. Obcy okręt miał też potężne osłony. To prawdopodobnie największa jednostka, a zarazem najtrudniejszy przeciwnik.
Dwie minuty później, pierwsza salwa rakiet z wrogich okrętów uderzyła w pole siłowe i zmiotła je za jednym zamachem, uszkadzając aż 6 sekcji rakietowych... Druga salwa zniszczyłaby okręt, więc jedyną decyzją jaką Kapitan mógł podjąć -  było natychmiastowe wyłączenie uzbrojenia, androidów i osłon, zmiana kierunku lotu z wstecznego na normalny i ucieczka..., czy raczej próba ucieczki...

Patrolowiec był jednak bardziej uszkodzony, niż się początkowo zdawało, osiągi oznaczały jedynie 70% podstawowej prędkości wewnątrz-układowej, a dokąd nie opuścił pobliża planet, nie mógł użyć napędu nadprzestrznnego – otwarcie tunelu w obrębie układu oznaczałoby poważne zagrożenie dla stabilności orbit planetarnych, a zatem bezpieczeństwa sztucznego satelity...
Życie jego załogi, nie było wystarczającym pretekstem, by ryzykować istnieniem miliona kolonistów...

SI dała znać o trzeciej fali myśliwców wroga, było ich „tylko” 160, jednak jego okręt nie miał już ani jednego drona, a fazery i działa plazmowe obciążając siły energetyczne rdzeni z antymaterią, zbyt spowolniłyby ucieczkę...

Nie myślał długo, wyszkolenie i logiczna ocena sytuacji zadziałały bezbłędnie...
Włączył panel ręcznego sterowania i uruchomił Procedurę Taranowania.
Ostateczność, by nie oddać wraku w ręce wroga, a zadać mu przynajmniej jak największe straty.
Sekundę po uruchomieniu, Procedura wysadziła implanty mózgowe w głowach jego załogi, umarli nie wiedząc kiedy i jak, nagle, bezboleśnie. Polecił SI skierować całą moc w gwałtowny skok mocy i wycelować Patrolowiec dziobem prosto w okręt przewodzący obcej Flocie.
Sam, pozostał przytomny, rolą Kapitana jest pozostać na okręcie do końca. Tak stanowił odwieczny Etos ludzkich załóg, choć technologia SI dawno uczyniła zeń tylko obyczaj.
*
Gdyby ktoś mógł oglądać ten spektakl nierównej walki z przestrzeni, z pewnością nie byłby zdolnym dostrzec Przeskoku. Pełna moc silników, dała okrętowi 1/3 prędkości światła. Także obcy, nie znający widać tej technologii, nie zdążyli zareagować.
Jedyne, co widziałby przypadkowy obserwator, to porażająca oczy eksplozja na szczycie wrogiego szyku, która jednym zamachem zmiotła nie tylko taranujący Patrolowiec i potężny kosmolot obcej floty, lecz i trzy najbliższe im, obce krążowniki...

Była 06.57 Czasu Standardowego, cały bój trwał ledwie nieco, ponad godzinę.

Drony alarmowe, w składzie 148 sztuk, podążały pełnym ciągiem ku czterem najbliższym bazom Floty, a dwa pozostałe, weszły już w przestrzeń laserów lokalizujących Floty obronnej 
Kolonii rasy Zamamrgol...

C.D.N.